Kiedy 1 mają 2007 roku Holandia otworzyła swój rynek pracy dla Polaków – w kraju nad Wisłą zawrzało. Płaski, bo pozbawiony gór kraj od zawsze kojarzony był z kwitnącym tulipanami rajem wiecznej szczęśliwości i… bardzo dużych, wypłacanych w euro pensji. Niestety, tylko połowa tego zdania jest prawdziwa – praca w Holandii to faktycznie opłacalne zatrudnienie (minimalna płaca, od stycznia 2013 roku, wynosi około 1450 euro). Niestety, Holendrzy są coraz mniej szczęśliwi. A wszystko przez… Polaków, którzy do kraju legendarnych wiatraków i chodaków przyjeżdżają nader często i coraz chętniej się w nim zadomawiają.

Polak na holenderskich językach

Wystarczyło kilka politycznych pyskówek, żeby Holendrzy zaczęli postrzegać przebywających w ich kraju Polaków jako żyjących wespół z karaluchami, nieznających języków, ubierających się w powyciągane dresy cwaniaczków. Owszem, ocena taka jest bardzo krzywdząca, ale nie jest jednocześnie do końca nieprawdziwa.

Praca w Holandii – to w teorii – finansowy raj. W praktyce to niestety głośne afery z niekompetentnymi agencjami i oszukującymi swoich klientów pośrednikami w rolach głównych. Summa summarum gros rodaków wybierających się do kraju wiatraków z głowami pełnymi finansowych ambicji zostaje na lodzie, po którym należy stąpać bardzo ostrożnie, omijając jednocześnie zastępy wszędobylskich karaluchów.

Utracone nadzieje, brak czystego i suchego miejsca do mieszkania i deficyt prywatnych finansów – niezależnie od politycznych wystąpień, tak właśnie część z Holendrów wyobraża sobie pracujących nad Renem rodaków. Na szczęście, do właścicieli tamtejszych firm i zakładów bardziej niż obiegowe opinie przemawia rachunek ekonomiczny i to, że podejmujący pracę w Holandii Polacy (co roku!) wrzucają do tamtejszego budżetu państwa aż 3 miliardy euro!

Polak jest pożądany, bo…

Według najnowszych przewidywań, już za dwa lata praca w Holandii skusi prawie ćwierć miliona Polaków, czyli o połowę więcej niż na dzień dzisiejszy. Zatrudniać ich będą holenderskie firmy i przedsiębiorstwa, dla których krajanie są (pardon!) tanią, ale niezwykle solidną siłą roboczą. A przede wszystkim – są pracownikami wykwalifikowanymi i podejmującymi się zadań, które dla Holendrów są mało atrakcyjne i niezbyt dobrze płatnie.

Dlatego, praca w Holandii już teraz powinna zainteresować wszystkich cieśli, operatorów wózków widłowych i frezarek, rzeźników czy spawaczy. Przedstawiciele tych zawodów (o ile znają podstawy języka niderlandzkiego) będą mogli – praktycznie z miejsca – znaleźć pewne, godziwe i wyższe od płacy minimalnej (która w pierwszej połowie 2013 roku, w przeliczeni na złotówki daje prawie 6000 PLN) zatrudnienie.

W równie jasnych kolorach jawi się także tymczasowa praca w Holandii – równie popularna wśród rodaków i często będąca przepustką do stałego zatrudnienia w kraju tulipanów. Plantacje kwiatowe i farmy owocowe, budowy i projekty, sprzątanie i gastronomia – w każdym z tych miejsc holenderscy pracodawcy chętnie powitają Polaka. Nawet takiego, który nie mówi po niderlandzku. Najważniejsza jest tutaj nie lingwistyczna biegłość, a solidność, wszechstronność, dyspozycyjność i zapał do pracy.

Polak potrafi!

Aż 85% wszystkich emigrantów zatrudnionych w holenderskich firmach to Polacy, a odsetek bezrobotnych rodaków w Holandii wynosi zaledwie 5%. Dzięki pracy Polaków – którzy nie są ciężarem społecznym, rzadko korzystają z pomocy socjalnej i w większości wracają do kraju po 13 miesiącach pobytu – tamtejsza gospodarka rozwija się o 0,31% rocznie.

Nic więc dziwnego, że holenderscy pracodawcy chętnie nas zatrudniają i cenią za wszechstronność, wysokie kwalifikacje, umiejętność szybkiego dostosowania się do nowych warunków, dyspozycyjność i łatwość przyswajania wiedzy. Tym bardziej nie powinno nikogo dziwić, że Polacy – którzy podejmują pracę z której zrezygnowali najpierw Holendrzy, a potem emigranci z innych krajów – dominują w holenderskim hotelarstwie, budownictwie i szeroko rozumianej logistyce.

W obliczu tak dużej popularności i tak wysokiej oceny polskiego pracownika w Holandii jeszcze bardziej dziwi fakt, że sami Holendrzy mają o rodakach niezbyt dobre zdanie. Nie jest przecież tak, że krajanie znad Wisły zabierają im pracę. Wręcz odwrotnie – Polacy podejmują się zajęć, których nikt inny podjąć nie chciał. Nie jest też tak, że Polacy (pomijając wyjątki potwierdzające regułę) nadużywają pomocy socjalnej czy spacerują po alejkach Amsterdamu w dresach, z dumą obnosząc swoje emigranckie bezrobocie! Skąd więc ta bardzo negatywna opinia o Polakach panująca wśród rodowitych mieszkańców kraju tulipanów i wiatraków? Antagonistyczne nastawienie jest najprawdopodobniej krótkotrwałym efektem społecznej złości na panujący tam, ekonomiczny kryzys. Winą za złą sytuację zostali obarczeni czynni zawodowo emigranci, którzy liczą aż 30% wszystkich aktywnych pracowników. A że wśród etatowców napływowych największą grupę tworzą Polacy – to właśnie oni stali się kozłami ofiarnymi.

Polak wyjeżdża

Kiedy kryzys minie – Polacy w Holandii odzyskają dobre imię. A jeśli wzrost płacy minimalnej i liczba składanych rodakom ofert nadal będą utrzymywać tendencję optymistycznie zwyżkową – będzie nas w kraju spod znaku tulipana jeszcze więcej! I bardzo dobrze, Pod warunkiem rzecz jasna, że praca w Holandii nie okaże się agencyjną mrzonką, a realną i opłacalną propozycją. Jak więc znaleźć pracę w holenderskim raju?

Wbrew wielu aferom i medialnie nagłośnionym oszustwom – dobrze jest (zwłaszcza przy okazji pierwszego wyjazdu) nawiązać współpracę z wiarygodną, legalną i dobrze ocenianą agencją. Firmy pośredniczące przeprowadzają zwykle – na zamówienie holenderskich klientów – wstępne selekcje i najczęściej oferują pracę w branży gastronomicznej, hotelowej czy medycznej (głównie – opieka nad osobami starszymi).

Dobrze jest też zerknąć na zamieszczane w internecie, a pochodzące bezpośrednio od holenderskich firm anonse. Tak się bowiem składa, że tamtejsze przedsiębiorstwa – właśnie z uwagi na to, jak bardzo pożądanym pracownikiem jest krajan znad Wisły – jedynie w Polsce szukają w ten sposób etatowców, proponując im pracę w branży budowlanej, rolniczej i produkcyjnej czy na etacie malarza, spawacza, operatora wózka widłowego, elektryka, hydraulika i montera.

Szanse na zdobycie dobrej pracy w Holandii podniesie oczywiście znajomość języka niderlandzkiego. Niestety, do grupy jednych z często powtarzanych mitów jest to, że Holendrzy na co dzień posługują się angielskim. Owszem, w dużych ośrodkach takich jak Amsterdam czy Rotterdam znajomość mowy Szekspira stoi na naprawdę wysokim poziomie, jednak w rejonach oddalonych od północnych portów (a więc w miejscach, w których Polacy najczęściej zaczynają pracę) głównym językiem jest wciąż niderlandzki.

W przypadku, gdy nie znamy języka (nawet angielskiego), gdy nie mamy kwalifikacji i wykształcenia, a mimo to interesuje nas praca w Holandii – najlepiej będzie wybrać się na sezonowy etat lub uruchomić siatkę znajomych od dłuższego czasu mieszkających w kraju tulipanów. W innym wypadku – a więc wyjeżdżając tam bez żadnego przygotowania – dołączymy do nikłej, ale bardzo nielubianej grupy bezrobotnych, mieszkających wespół z karaluchami i noszących wydarte dresy Polaków – emigranckich cwaniaków.

VN:F [1.9.22_1171]
Rating: 6.1/10 (8 votes cast)
Praca w Holandii, 6.1 out of 10 based on 8 ratings